środa, 24 marca 2021

"Był sobie pies"

Wiem, że wyszła już trzecia książka z tej serii, ale ja dopiero zaczęłam przygodę z twórczością W. Bruce'a Camerona. Jego sposób pisania jest niezwykle intuicyjny. Nie ma tu długich opisów, skomplikowanych charakterów, czy scen, od których przechodzą nam ciarki po plecach. Jest fajnie, swojsko i ciekawie. Okazuje się, że świat widziany oczami psa może być pełen sensu, a ludzie niby tacy zagadkowi, a jak wiele można wyczytać z ich zachowania. Bailey jest świadkiem ważnych wydarzeń w życiu swoich ludzi, a jego perspektywa jest często rozbrajająca. Jeśli jeszcze nie czytaliście to serdecznie polecam. Ja czytałam z niesłabnącą ciekawością i lekkim wzruszeniem.

 



sobota, 20 lutego 2021

"Najdalszy brzeg"

 Właśnie skończyłam czytać „Najdalszy brzeg”. Ta część Ziemiomorza była zdecydowanie najmroczniejsza. Ale styl Le Guin się nie zmienia: przy każdym akapicie pojawia się coś zaskakującego w całej akcji i autorka jest wierna swojemu poetyckiemu, bardzo obrazowemu językowi. Czasem czegoś nie dopowiada i te momenty lubię najbardziej. Przenikająca powieść mądrość o życiu i śmierci stawia ją bardzo wysoko w kanonie powieści fantasy. Metafizyka przeplata się tu z szybko zmieniającą się akcją, a bohaterowie to postacie z krwi i kości, nie sposób ich nie lubić. Cieszę się, że trafiłam na tę serię. 


 

środa, 13 stycznia 2021

"Stacja Tokio Ueno"

„Stacja Tokio Ueno” Yu Miri to krótka, ale trudna lektura. Czytałam ją kilka dni, bo nie mogłam się wgryźć w fabułę. Autorka wciąż przeskakuje w czasie i wkleja między rozważania głównego bohatera rozmówki przypadkowych osób. To wybija z rytmu powieści i tworzy w pewnym sensie chaos stylistyczny. Poza tym historia Kazu jest bardzo smutna i nie raz popadałam w przygnębienie, czytając opisy uroczystości pogrzebowych lub tego jak żyją bezdomni. Myślę, że nie tylko Japonia, ale każdy kraj jest w części pogrążony w nieszczęściu ludzi, którzy stracili wszystko. Ale czy da się jakoś odmienić tę rzeczywistość?


 

sobota, 9 stycznia 2021

"Grobowce Atuanu"

Podążam za tą historią w dalszym ciągu. "Grobowce Atuanu" to druga część serii Ursuli LeGuin "Ziemiomorze". Tym co najbardziej mnie zachwyca jest poetycki, obrazowy język powieści i skrywane w sercach bohaterów emocje. Gdy czytam, przenoszę się do niezwykłego, magicznego świata, który bywa piękny i bywa mroczny. Który mógłby być czarodziejskim lustrem, w którym odbija się nasz świat pełen ledwo poznanych i wciąż ukrytych prawd. 

sobota, 2 stycznia 2021

"Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy."

 

O tym, że Wisława Szymborska miała zawsze trafny żart i treściwy, zwięzły język wiemy z jej wierszy, które w poetycki sposób odkrywają zagadki, jakie postawiły przed nami natura i historia. W „Listach” pełno jest zwykłego i niezwykłego życia, jakie wiodła poetka. Liczne relacje z „Astorii”, sanatorium i podróży ukazują uroczą osobę przepełnioną miłością i tęsknotą. Bardzo ciekawa jest zabawa, jaką prowadzi Szymborska z Filipowiczem, wcielając się w hrabinę Lanckorońską lub Rózię i gra epistolarne postaci z niezwykłą swobodą i wyobraźnią. Dodatkowo wzbogacają książkę kopie kolaży i rysunków kochanków, które zawsze skrzą się humorem. W ogóle „Listy” to pełna humoru i wdzięku historia relacji dwojga bliskich sobie pokrewnych dusz.

 



sobota, 21 listopada 2020

"Dewey. Wielki kot w małym mieście"

Jeśli (tak jak ja) uwielbiacie koty i biblioteki, to książka dla was. Historię Deweya opowiada dyrektor biblioteki w Spencer Vicki Myron i sporo tu jest jej autobiografii, jednak na pewno warto znać cały kontekst bibliotecznych perypetii kota imieniem Dewey, by zrozumieć jego rolę. A nie była ona znikoma. Vicki wspaniale kreśli obraz swojego miasta i stanu Iowa poprzez kryzysy gospodarcze i lata świetności, by na tym tle przedstawić postać, która niesie nadzieję w trudnych czasach i zawsze jest skora do głaskania i przymilania. I choć to tylko kot, w jej oczach i wielu innych, to „aż” kot. To bohater niezwykły i w dodatku prawdziwy. Ale najlepiej, jeśli sami się o tym przekonacie.


 

czwartek, 19 listopada 2020

"Czarnoksiężnik z Archipelagu" Ursula K. Le Guin

Czy nie wspaniale byłoby zawładnąć wiatrem i leczyć choroby, śpiewając pieśni o bohaterach? Co takiego jest w książce Ursuli Le Guin, że jednocześnie pozwala marzyć i karze mierzyć się ze swoim własnym cieniem, demonem, który zmusza do ucieczki lub walki. Świat Archipelagu pełen jest zwyczajnego życia i nieskończonej magii. Czarnoksiężnicy są tajemniczymi bohaterami, którzy swoją mocą niosą pomoc ludziom. Ale przed jednym z nich stoi dużo trudniejsze zadanie. Krogulec z początku drażnił mnie swoją pychą i butnością, z czasem stał się roztropny i pełen ogłady. Bieg wydarzeń pokazał jak doroślał i dojrzewał, by stanąć przed największym wyzwaniem i swoim przeznaczeniem. Ten motyw mogła zaczerpnąć do swojej książki „Rzeka” Emilia Kiereś, w każdym razie musiała się inspirować „Czarnoksiężnikiem”. Czy sięgnę po cały cykl „Ziemiomorze”? Kiedyś na pewno, choćby tylko po to, by pływać od wyspy do wyspy poznając zwyczaje ludzi i odkrywać magię zaklętą w imionach Dawnej Mowy.


 

"Drżenie"

„Z chrzęstem pokonałam kruchą, bezbarwną teraz trawę. Zatrzymałam się dopiero na środku podwórka, chwilowo oślepiona jaskrawym różem słońca ...