Jeśli miałabym ocenić tę książkę na tle wszystkich, które przeczytałam w tym roku, to znajduje się ona w samej czołówce. Zdecydowanie. I to z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że jest to opowiadanie w konwencji tytułowego hurt/comfort, czyli zestawienia bohaterów, z których jeden cierpi psychicznie, a drugi przychodzi mu z pomocą – genialny motyw i altruistyczny Janek, jako spełnienie marzenia każdego nadwrażliwca. Po drugie to ukazanie właśnie tego nadwrażliwego bohatera w sposób niesamowicie wnikliwy, tak że również jako osoba nadwrażliwa absolutnie utożsamiałam się z myślami i przeżyciami Artura. I po trzecie to fakt, że nie spotkałam się jeszcze w książkach z bohaterami hetero z tak subtelnie przedstawioną rodzącą się miłością i bliskością. Uwielbiam takie książki z rozbudowaną psychologią głównego bohatera i ciętym, inteligentnym językiem. W dodatku nie wszystko podane jest na tacy, co zmusza czytelnika do myślenia. Podążanie z nurtem łagodnie biegnącej akcji i strumieniem myśli bohaterów było dla mnie mega przyjemne i arcyciekawe.
wtorek, 15 czerwca 2021
niedziela, 13 czerwca 2021
"Przypadek? Nie sądzę!
Czy w miejscowości zwanej Żyworódką można odnaleźć szczęście i trafić w sam środek oka cyklonu? Przekonają się o tym Rysiek i Agata, których drogi przetną się właśnie tutaj, choć to nie oni będą najbardziej barwnymi postaciami, lecz ich babcie. Fatima i Marcela – skrajnie różne, równie osobliwe, trochę karykaturalne, ale w efekcie kompletnie rozbrajające, doprowadzą was do łez. Oczywiście ze śmiechu, bo „Przypadek? Nie sądzę!” od języka, dialogów po charakterystyki i opisy mieni się iskrami humoru, nieraz naprawdę hardcoreowego. Także polecam jako zastępstwo jazdy bez trzymanki – będzie ostro.
sobota, 8 maja 2021
"Ronja, córka zbójnika"
W dzieciństwie z książek Astrid Lindgren czytałam tylko „Dzieci z Bullerbyn”, które uwielbiałam, ale postanowiłam bliżej zapoznać się z twórczością autorki. Dlatego sięgnęłam po „Ronję, córkę zbójnika” i muszę przyznać, że bardzo mi się spodobała. Myślę, że gdybym czytała ją mając dziesięć lat, chciałabym być jak Ronja i prowadzić radosne, leśne życie jak ona, przekomarzać się z Łysym Perlem, tańczyć w wielkiej sali ze zbójnikami swego ojca i mieszkać w grocie z Birkiem i z nim odkrywać na czym polega dorosłe życie. Bo „Ronja” to po trosze studium wchodzenia w dorosłość i kwintesencja trudnych wyborów, jakie dorosłość przed nami stawia oraz przewodnik po tym, czym trzeba się kierować, a więc szlachetność, miłość i własne pragnienia. Ale przede wszystkim jest to książka o radości życia jaka przepełnia młodość, czyli odkrywanie, poznawanie siebie i świata.
Wcześniej przeczytałam też „Pippi Pończoszankę” i „Madikę z Czerwcowego Wzgórza”. I to co mnie uderza w książkach Astrid to brak wychowawczości, a skupienie się na jak najpełniejszym przeżywaniu przez dzieci swego dzieciństwa i to chciałabym zaczęrpnąć z jej pisarstwa do własnych historii. Na końcu „Ronji” jest notka od autorki, a w niej słowa: „Nie istnieje żadne inne dziecko, które może mnie zainspirować poza tym dzieckiem, którym sama niegdyś byłam.” oraz „Jeśli udało mi się opromienić jedno jedyne smutne dzieciństwo – jestem zadowolona.” I niech te dwa zdania staną się moim mottem we własnej twórczości.
Także Astrid Lindgren stała się kolejną moją ulubioną autorką.
piątek, 30 kwietnia 2021
"Strzały w Stonygates"
Z panną Marple spotykam się po raz pierwszy. W „Strzałach w Stonygates” jest jakby w cieniu wszystkich bohaterów i dokładnie ich obserwuje, aby wysnuć zaskakujące wnioski i w efekcie rozwiązać zagadkę. Jest tu wszystko, co uwielbiam w powieściach Christie: młodzi ludzie – pewni siebie, przeżywający silne emocje, starsi – pełni rozwagi, inteligentni i sprytni oraz historia z milionem mylnych tropów i ze zwodzeniem czytelnika. W dodatku w formie audiobooka ze świetnym lektorem i tv może się schować.
niedziela, 18 kwietnia 2021
"Błękitny zamek"
„Błękitny zamek” Lucy Maud Montgomery to powieść o młodej kobiecie, której życie w ścisłych ramach konwenansów jest pozbawione sensu i spełnienia. Jednak wkrótce ma się odmienić, a to za sprawą jej śmiałych decyzji i wzięcia we własne ręce swojego losu. To co przyciąga mnie w książkach Lucy Maud Montgomery to nieco chłodne przedstawianie wrażeń i emocji, pełne romatyzmu opisy księżycowych nocy i to, jak wspaniale układają się historie bohaterów - zawsze z niebanalnym zakończeniem.
sobota, 10 kwietnia 2021
"Fanfik"
Kim naprawdę są Leon i Tosiek? Poprzez serię niedopowiedzeń domyślamy się o ich niebanalnych osobowościach. I choć w pewnym stopniu wydają się fascynujące, bo tak odmienne, to są również powodem groźnych niebezpieczeństw. Czasami historia ta wydaje się nieprawdopodobna, ale przez to staje się jeszcze bardziej wciągająca. Bycie nastolatkiem, w dodatku nastolatkiem gender jest związane z problemem samoakceptacji i akceptacji przez innych, co w książce bardzo odważnie przedstawia Tosiek. Ja bardzo lubię takie nieszablonowe historie i skomplikowane charaktery. Jeśli wy też? - to zdecydowanie polecam.
środa, 24 marca 2021
"Był sobie pies"
Wiem, że wyszła już trzecia książka z tej serii, ale ja dopiero zaczęłam przygodę z twórczością W. Bruce'a Camerona. Jego sposób pisania jest niezwykle intuicyjny. Nie ma tu długich opisów, skomplikowanych charakterów, czy scen, od których przechodzą nam ciarki po plecach. Jest fajnie, swojsko i ciekawie. Okazuje się, że świat widziany oczami psa może być pełen sensu, a ludzie niby tacy zagadkowi, a jak wiele można wyczytać z ich zachowania. Bailey jest świadkiem ważnych wydarzeń w życiu swoich ludzi, a jego perspektywa jest często rozbrajająca. Jeśli jeszcze nie czytaliście to serdecznie polecam. Ja czytałam z niesłabnącą ciekawością i lekkim wzruszeniem.
"Drżenie"
„Z chrzęstem pokonałam kruchą, bezbarwną teraz trawę. Zatrzymałam się dopiero na środku podwórka, chwilowo oślepiona jaskrawym różem słońca ...
-
Jak to jest być fanem? Elle jest doskonałym przykładem geeka, który ma swój świat i najlepiej czuje się w swoim fandomie. Świat dookoła sta...
-
Ten audiobook miałam wypatrzony już na długo przed Halloween. Jednak wciąż zaczynałam nowe książki i tak przeczekał na półce do Świąt. Jak s...
-
„Powierzchowność Chopina całkowicie harmonizowała ze sposobem jego gry. Już sama wątłość, wiotkość ciała przywodziła na myśl coś efemeryczn...



