niedziela, 15 grudnia 2019

"Kawiarnia na końcu świata"


Książka niby zwyczajna a jednak niezwykła. Krótka jak przypowieść i jak ona dosięga głębi. Podstawowe pytanie, które się w niej powtarza to „Dlaczego tu jesteś?”. Ponadto wszystkie rozmowy krążą wokół tematu o sens istnienia. Sposób odpowiadania nie zawsze jest oczywisty. Ale główny bohater to inteligentny człowiek, który chce poznać odpowiedź. Znaleźć klucz otwierający skarb – sposób na szczęśliwe życie. Książkę można przeczytać w godzinę, więc polecam ją na podróż lub czekanie w kolejce. Warto mieć ze sobą ołówek, by zaznaczać ciekawsze fragmenty. Ja znalazłam dwa, które mnie zaciekawiły:

„- Nie możesz bać się, że nie zdołasz czegoś zrobić, jeśli już to zrobiłeś albo jeśli robisz to każdego dnia."

„Jeśli dobrze Was zrozumiałem, nie ma jednej, uniwersalnej odpowiedzi, ale istotne jest, aby stworzyć warunki sprzyjające skoncentrowaniu się na pytaniu. Pomóc może również otwarcie się na nowe doświadczenia i idee oraz obserwowanie własnych reakcji."



piątek, 13 grudnia 2019

Gra Catan



Gra Catan jest przeznaczona dla 3-4 graczy i ma dosyć łatwe zasady. Oczywiście poziom skomplikowania rośnie po wnikliwym przeczytaniu instrukcji, ale dla początkującego gracza wersja podstawowa jest równie ciekawa. Gra jest częsciowo losowa (rzucamy kostką) a częściowo strategiczna.




Cała rozgrywka polega na zdobywaniu surowców potrzebnych do budowy dróg, osad i miast. Surowce to karty, które gracze trzymają w ręku i podczas rozgrywki wymieniają je między sobą lub bankiem. Czy coś wam to przypomina? Jest trochę jak w monopolu, tu też chodzi o handel.




Planszą jest duży sześciokąt podzielony na mniejsze sześciokąty. Są to zielone łąki, pola zboża, lasy, kopalnie rudy i gliny oraz (na środku) pustynia. Każdy zawodnik buduje swoje osady i miasta na rozwidleniach sześciokątów, a drogi między nimi. Osady łączą drogi i można je przekształcić w lepiej punktowane miasta.



Turę zaczynamy rzucając kostką, której liczba oczek wyznacza który sześciokąt (łąka, pole, kopalnia rudy, kopalnia gliny, las) będzie dawał nam surowce. Jeśli twoja osada znajduje się przy polu z wyrzuconą liczbą oczek, dobierasz z banku dany surowiec.


Każdy gracz posiada przy sobie tabliczkę z podpowiedzią ile kosztuje wybudowanie danego elementu.


 
Punkty zdobywamy za miasta, osady i drogi. Punkty za drogę może otrzymać tylko gracz, który wybudował najdłuższą drogę. Dostaje wówczas kartę Najdłuższa Droga Handlowa, która daje 2 punkty. Maksymalnie można zdobyć 10 punktów. W banku są jeszcze karty rozwoju, które również kosztują surowce i dają nam dodatkowe punkty.



Dość ciekawym rozwiązaniem jest postać złodzieja. Jego funkcja ujawnia się, gdy wyrzucimy siódemkę. Wówczas przestawiamy złodzieja z pustyni na inne pole, które w takiej sytuacji nie da nikomu żadnego surowca. A gracz, który wyrzucił 7, dobiera od innego gracza dowolną kartę surowca z talii.


 
I to chyba tyle, jeśli chodzi o zasady. Wytłumaczyłam je pokrótce, ale uwierzcie mi, szybko można je opanować, a gra nie ciągnie się w nieskończoność i pozwala na rozmaite rozwiązania i strategie. Miłego grania :)





środa, 4 grudnia 2019

"Kot Bob i ja" James Bowen


Ta książka czekała na mnie… 4... 5… lat? Jakoś nie było czasu i chęci się za nią zabrać, a potem zaginęła gdzieś na półce między „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus” a „Wasz wymarzony dzień”. Co oznacza, że musiały przyść czasy życiowej stabilizacji i przede wszystkim musiałam widocznie mieć kota :) Mój Mruczek daje nam wiele radości, choć bywają chwile grozy, gdy wróci z raną lub nie chce jeść… W każdym razie jest naszym domownikiem, który bardzo się do nas przywiązał i doskonale wpasował się w nasze życie.

A jak jest z Bobem? Całkiem podobnie. James (główny bohater, a jednocześnie autor książki) poznał go zupełnie przypadkiem na klatce w bloku swojego mieszkania i od tej pory kot i człowiek stali się bardzo zgranym teamem. A także, przede wszystkim, odpowiedzialnymi za siebie, rozumiejącymi się w lot przyjaciółmi.

Spodziewałam się, że będzie to książka bardziej o Jamesie, a kot będzie tu po prostu towarzyszem pojawiającym się co jakiś czas. Na szczęście myliłam się. Bob jest tu przedstawiony jako pełnoprawny bohater i choć (jak to kot) jest dość tajemniczy, pełni ogromną rolę w życiu Jamesa.

Bob sprawia, że główny bohater przechodzi wspaniałą przemianę.

Tak o Bobie mówi James:
„Ale w Covent Garden odkryłem, że Bob ma nadprzyrodzony dar zwracania na nas uwagi. Ludzie chcieli go oglądać i nagle zapominali, że czas to pieniądz. Jakby mój kot dawał im wytchnienie, ciepło i przyjaźń, których tak bardzo było pozbawione ich spędzane w biegu, bezosobowe życie. Jestem pewien, że wielu klientów kupowało ode mnie czasopismo w podzięce za tę magię chwili.”

Ogólnie książka ma bardzo pozytywny przekaz i jest bardzo wartościową lekturą. A tym, którzy chcą zobaczyć Boba i jego właściciela, podrzucam link z autentycznym filmikiem :) Nic tu nie jest zmyślone ;)




poniedziałek, 18 listopada 2019

"Enola Holmes" Nancy Springer

Czytałam o tej książce wiele pozytywnych opinii i to mnie skusiło, by też ją przeczytać. No iii...  nie żałuję! Nie żałuję ani strony! Powieść bardzo mnie wciągnęła i cieszę się, że ma swoją kontynuację.  Tym, co najbardziej zachwyca jest postać głównej bohaterki. Od początku wzbudza sympatię i z ciekawością śledzimy jej poczynania. Zaskakuje, intryguje i wzbudza podziw. Jest odważna i inteligentna, potrafi przekuć porażki w sukcesy. Niemałą rolę pełni tu też garderoba i to też jest ten element, który wyróżnia książkę i zaciekawia. Nie szata zdobi człowieka, ale może być doskonałym narzędziem metamorfozy. Czasy, w których rozgrywa się historia, bezwględnie nie sprzyjają swobodzie i prawom kobiet. Mimo to, Enola pokazuje, że twórczą i odważną postawą można wywieźć w pole niejednego detektywa… Serdecznie polecam!



sobota, 9 listopada 2019

"Dzban ciotki Becky"


W świecie książek Lucy Maud Montgomery nie ma wielkich sensacji, zbrodni i szalonych uniesień. Wszystko toczy się łagodnie swoim rytmem, choć nie brakuje tu romantyzmu, humoru i wzruszeń. „Dzban ciotki Becky” nie ma jednego głównego bohatera, jego rolę przejmują kolejno pojedyncze osoby z klanu Penhallowów lub Darków. To sprawia, że tą wielowątkową powieść czyta się tak, jakby oglądało się zawiły serial z lat 30-tych ubiegłego wieku. Tytułowy dzban jest tylko pretekstem, by opowiadać życiowe historie o przyjaźni, miłości i nienawiści.

Autorka kreśli fantastyczne charaktery i ciekawie prowadzi losy ludzi, którzy na kartach powieści zmieniają się i dojrzewają. Wszystko dzieje się w przeciągu roku, podczas którego wybrana zostanie osoba, która otrzyma dzban nestorki klanu.

Mnie zauroczył w powieści subtelny humor i fakt, że wszystko dzieje się w swoim czasie, a życie przynosi najlepsze rozwiązania. Jako osoba, która nie lubi emocjonalnych erupcji, wybieram raczej książki, które ubarwiają świat, opisując go pięknym językiem i skłaniają czytelnika do przemyśleń, niż wzbudzają intensywne przeżycia. Dlatego „Dzban ciotki Becky” przyniósł mi wiele miłych chwil w towarzystwie wrażliwych dusz i w aurze romantycznych księżycowych nocy. Do tego zagadka i kończący ją nieprzewidywalny finał, sprawiają, że czyta się lekko i z zaciekawieniem. Serdecznie polecam.



środa, 6 listopada 2019

Carcassonne


Chciałam Wam dziś zaprezentować świetną planszówkę Carcassonne. To strategiczna gra z elementami losowymi. Polega na tworzeniu średniowiecznej scenerii złożonej z miast, traktów, klasztorów, a w rozszerzonej części również rzek. Doskonały sposób na spędzenie wieczoru w gronie przyjaciół lub domowej randki w kapciach ;)



 
Z zakrytej kupki kwadratowych kartoników losujemy jeden i dokładamy do tego, co jest już na stole. Musimy pamiętać, aby kartoniki do siebie pasowały, tzn. były przedłużeniem drogi lub miasta. Rolę znaczników naszych szlaków i miast pełnią poddani, czyli drewniane pionki, które stawiamy na kartonikach w momencie dołożenia kartonika do pozostałych. 



 
Są różne strategie gry. Jedni skupiają się na dużej liczbie małych miasteczek, inni budują ogromne metropolie z wieloma odgałęzieniami. Miasta są najlepiej punktowane. W grze można też pokrzyżować szyki innym graczom, nagle kończąc ich szlaki lub łącząc z miastem rywala swoje miasto. Wtedy o wygranej świadczy ilość własnych pionków w danym mieście.



 
Dodatek z rzekami jakoś się w naszym przypadku nie sprawdził, więc nie będę go opisywać. Gra jest bardzo wciagająca, niedługa, rozgrywka trwa od pół do godziny i za każdym razem sceneria jest inna, co sprawia, że nie jest nudno.



 

Serdecznie Wam polecam na długie jesienne i zimowe wieczory :)








niedziela, 3 listopada 2019

Mądrość jesienna


Kazimierz Wierzyński

Mądrość jesienna

Lato ma smak zieleni, jest kwaśne jak szczaw,
I nie zna tej zadumy, co mglące się rżyska,
Gorzką urodę kory i sok zwiędłych traw
Dopiero jesień późna z ziemi wyciska.

Modrzewiom opuszczony starzeje się wąs
A pątniki jarmarczne, wędrowne obłoki,
Czerwoną bukowinę malują na brąz
I na żółtych jesionach cień strzępią wysoki.

Jeszcze bladziutka sepia wypyli się z brzóz
I jeszcze cierpki zapach wywieje się z liści
A zachód stanie ścianą, łuną będzie rósł
I błyskał coraz stromiej i coraz ogniściej.

Aż wylęgną się wiatry, aż zbiegną się psy
I śród nocy, pod oknem zawyją boleśnie -
Gorzkie szczęście zadumy, późna jesień, mgły,
Smutna mądrość, co zawsze przychodzi za wcześnie.



"Drżenie"

„Z chrzęstem pokonałam kruchą, bezbarwną teraz trawę. Zatrzymałam się dopiero na środku podwórka, chwilowo oślepiona jaskrawym różem słońca ...