środa, 5 sierpnia 2020

Lato Stiny

Książka Leny Anderson jest pełną ciepła i humoru opowieścią o beztroskim życiu w chatce nad morzem. To tu, u dziadka Stina spędza wakacje. Niby nic wielkiego się nie dzieje, a jednak dla dziewczynki jest to najpiękniejsze miejsce na ziemi i wspaniały, wesoły czas. Zbiera muszelki i skarby wyrzucone na brzeg przez morze, przeżywa niebezpieczny sztorm i poznaje zwariowanego Bujdę. Piękne, pastelowe ilustracje dopełniają krótkie linijki tekstu. Tak naprawdę można tę historię opowiadać z dzieckiem w dość swobodny sposób, bo obrazy pozwalają bawić się wyobraźnią. Polecam serdecznie :)

 


czwartek, 16 lipca 2020

"Włoszki. Czego mogą nas nauczyć?"

Gdy zamawiałam „Włoszki”, spodziewałam się czegoś w rodzaju poradnika o modzie, stylu i sposobie życia. Okazało się, że książka jest jakoby autobiografią Gabrielli Contestabile, która w historię swojego życia wplata dygresje o charakterze życia Włochów oraz wydarzenia i symbole włoskiego dziedzictwa w świecie. Autorka sięga pamięcią do swego dzieciństwa, czasów powojennych i wyciąga z niego niespotykane smaczki ówczesnej kultury. Film, moda, kuchnia stale przeplatają się w tej opowieści i nasycone są autentycznym entuzjazmem i poczuciem wartości tego co włoskie. W swej historii bogato upstrzonej włoskimi określeniami szczególną uwagę Gabriella zwraca ku swojej matce Clelii, która dla autorki jest ikoną Włoch. Mnie książka bardzo wciągnęła (może dlatego że lubię biografie). Wspomnienia autorki, jej spostrzeżenia pełne wrażeń zmysłowych są silnie osadzone w kontekście poczucia piękna i nonszalancji, jakie cechują Włoszki. Jednak nie poznajemy ich tu do końca, bo tym, co najbardziej nas do nich przyciąga, jest głębia tajemnicy.



sobota, 27 czerwca 2020

Moje opowiadania


Zdradzę Wam pewien sekret. Od jakiegoś czasu piszę opowiadania dla dzieci :) Na razie czyta je najbliższa rodzina, ale mam nadzieję na szersze grono odbiorców. Pierwsza domowa premiera miała miejsce w grudniu 2018 roku. Od tamtej pory powstało kilkanaście opowiadań. Jak myślicie, czy uda mi się je kiedyś wydać? Jeśli macie jakieś wskazówki lub podpowiedzi odnośnie pisania i wydawania, bardzo chętnie je poznam :) Ponadto pracuję nad powieścią dla młodzieży. Nie wiem, jak to się stało, ale pisanie jest już moją pasją. Nie tylko opowiadania czy powieści, ale także notatnik z przemyśleniami, blog, planer i instagram – każda taka forma wyrażania swoich myśli daje mi dużo frajdy i pozwala odkryć własne pokłady kreatywności. Dlatego zachęcam Was – piszcie – cokolwiek i gdziekolwiek, no może nie wyznania na murach ;) ale nawet jeśli nikt tego nie przeczyta, możecie to zrobić dla siebie, by uporządkować myśli i znaleźć spokój.





niedziela, 21 czerwca 2020

Sagrada


Choć zaraza ma teraz nieco lżejszy czas i nie siedzimy już w domach jak na początku, zdarzają się dni ulewne i bez pogody, gdy nie ciągnie nas na dwór i najlepiej sprawdzają się wtedy planszówki. Dlatego dziś prezentuję Wam Sagradę – grę, w której wcielamy się w artystów i współzawodniczymy w tworzeniu najpiękniejszego witrażu w bazylice Sagrada Familia.


 
W grze może uczestniczyć do 4 graczy. Każdy dostaje po ramce witrażu, w którą wkłada wylosowaną kartę wzorów witraży (w pustych okienkach ramki pojawiają się pola o danym kolorze lub liczbie oczek), a także kartę celów indywidualnych (za ich wykonanie otrzymujemy punkty).

 
Na środku planszy kładziemy tor rundy, 3 karty narzędzi i 3 karty celów grupowych. Obok kładziemy woreczek z 90 kolorowymi kostkami. W zależności od liczby grających, gracz rzuca kilkoma kostkami z woreczka i wybiera kostkę, która najlepiej pasuje do karty wzoru witraża. Potem kostkę wybiera kolejny gracz i tak na zmianę.



 

Jeśli żadna z wyrzuconych kostek nie pasuje do naszej karty wzoru witraża, możemy użyć karty narzędzi, płacąc za to przezryczystym kamykiem, czyli znacznikiem uznania, których kilka dostajemy na początku gry. Karta narzędzi pozwala trochę pokombinować z kostkami, a nawet rzucić wszystkimi od nowa.

Punkty zobywamy za wykonanie celów z karty celów indywidualnych oraz z kart celów grupowych. To może być ułożenie kostek rzędem w różnych kolorach lub jak najwięcej trójek, albo suma kostek w kolorze żółtym itp.




Gra kończy się, gdy minie 10. runda. Wtedy dopiero liczymy punkty.


Rozgrywka trwa około 45 minut, wiek powyżej 13 lat. Pomijając fakt, że gra jest pięknie wykonana i nietypowo używa się w niej kostek do gry, bo jako szkiełek do witraży, to fajnie jest w niej trochę pogłówkować. Polecam wszystkim na oderwanie się od trosk i poobcowanie z kolorowym światem witraży.


niedziela, 31 maja 2020

Pałace i dwory dawnych Prus Wschodnich


Dziś pragnę przedstawić Wam książkę „Pałace i dwory dawnych Prus Wschodnich”. To pięknie wydany fantastyczny album o budowlach wzniesionych wieki temu przez zamieszkaujących te tereny Niemców. Znalazłam go gdzieś na półkach u rodziców i uwielbiam go przeglądać. Zachwycają mnie te stare mury, pamiętające tak dawne dzieje jak XIX w., tchnące duchem tamtej epoki. A najlepsze jest w tym wszystkim, że te pałace (często popadające w ruinę) to nie fikcja i naprawdę mieszkali w nich ludzie. Przesiąknięty historią i magią romantyzmu – album ten przenosi mnie w czasie i przestrzeni ku życiu, które nie chce być zapomniane.





środa, 6 maja 2020

"Martwa natura z wędzidłem" Zbigniew Herbert


Tegoroczną majówkę spędziłam wśród arcydzieł sztuki bardzo szczegółowo opisanych i opracowanych na papierze. Jest to poniekąd namiastka tego, co miało się wydarzyć w czerwcu, a mianowicie zwiedzanie petersburskich muzeów. Do podróży nie dojdzie, co wielka szkoda, szczególnie ze względu na trwające tam wówczas „białe noce”. Ale od czego są albumy, poradniki i eseje o malarstwie.

Pierwszą ciekawą pozycją jest „Martwa natura z wędzidłem”. Zbigniew Herbert bardzo dociekliwie oprowadza nas po XVII – wiecznej Holandii. Nie tylko po nietypowym, jak na barok, malarstwie codzienności i prozy życia, ale też opowiada o gorączce tulipanowej, tajemniczym Torrentiusie i zaskakującej obronie Lejdy. Jego spostrzeżenia odkrywają przed nami niezwykłą i wyjątkową na geograficznym tle Holandię.

„W kręgu sztuki. Wybór gawęd” Bożeny Fabiani posłużyła mi do zagłębienia się w malarstwo Vermeera i Terborcha, ale znaleźć tu można historie wielu malarzy i ich dzieł. Często zagadkowych i nieznanych. Książka składa się z 23 gawęd poświęconych malarzom na przekroju dziejów.

Natomiast „Jak czytać obrazy? Treść, forma, technika” wydawnictwa Arkady to mała książeczka, którą warto mieć, nim wybierzemy się do muzeum. Na pewno zabiorę ją na wycieczkę do Petersburga, gdy w końcu nadejdzie lepszy czas.




sobota, 18 kwietnia 2020

Azul





Inspiracją dla twórcy gry była sztuka ozdabiania ścian pałaców kolorowymi płytkami ceramicznymi, która pochodzi z Portugalii. W grze Azul wcielamy się w artystę układającego przepiękne mozaiki z Azulejos na ścianach pałacu królewskiego w Evorze. 





Każdy z graczy dostaje planszę ze ścianą, liniami wzorów i torem punktacji. Na środku stołu kładziemy okrągłe warsztaty, na które wysypujemy losowo kafelki w różnych kolorach. Jest ich w sumie 100, ale w każdym warsztacie musi ich być 4. Reszta zostaje w worku na kolejne rundy.

Gra polega na zapełnianiu ściany płytkami, które najpierw muszą wypełnić poszczególne linie wzorów. Pierwsza linia to tylko jeden kafelek, druga to dwa kafelki itd. Punkty są liczone po każdej rundzie i przyznawane są za każdy rząd utworzony przez dodane na ścianę kafelki. Płytki z warsztatów można brać tylko w jednym kolorze. Pozostałe płytki zsypujemy z warsztatu na środek stołu. Potem będzie można także z nich układać mozaikę.



Dodatkowe punkty można dostać za rząd poziomy z 5 płytek na ścianie (2 pkt.), rząd pionowy z 5 płytek na ścianie (7 pkt.) i wypełnienie ściany płytkami w jednym kolorze (10pkt.).

Na samym dole naszej planszy znajduje się podłoga, gdzie trafiają kafelki, które nie zmieściły na się na naszych liniach wzorów. Za te płytki są punkty ujemne.

Po każdej rundzie przechodzimy do podliczania punktów na torze punktacji, gdzie przesuwamy znacznik. Gra kończy się, gdy któryś z graczy jako pierwszy ułoży poziomy rząd z 5 kafelków na ścianie. 



Azul wspaniale rozwija logiczne myślenie, zmysł strategiczny i otwiera szereg możliwości taktycznych. Rozgrywka nie jest bardzo długa (około 1h), a pozwala na miłe spędzenie czasu w myślącym gronie z nutką rywalizacji i emocjonującym często finałem podliczania punktów. Jeśli zatem nudzicie się w czterech ścianach, to zamiast remontu w łazience proponuję najpierw położyć kafelki na planszy Azula i spróbować swoich sił w wynalezieniu najlepszej strategii i, jakby to nazwać, w nieco bardziej zmaterializowanym sudoku ;)

"Drżenie"

„Z chrzęstem pokonałam kruchą, bezbarwną teraz trawę. Zatrzymałam się dopiero na środku podwórka, chwilowo oślepiona jaskrawym różem słońca ...